Criotransfer

Poprzednie dwie próby podejścia do criotransferu zakończyły się niepowodzeniem. Za pierwszym razem endometrium było zbyt cienkie i lekarz zdecydował o przekreśleniu tamtego cyklu. Wtedy jeszcze nie wiedział, że moje endometrium już nigdy nie będzie grubsze, że lepszego wyniku niż 6mm w okolicy owulacji- nie osiągniemy. Przy drugiej próbie endometrium znowu nie zachwyciło, miało 6.3mm w najgrubszym miejscu. Uprzedzono mnie, że przy tak cienkiej śluzówce szanse na powodzenie criotransferu są bardzo małe. Postanowiliśmy jednak spróbować. Był grudzień, przygotowania szły pełną parą. Wyliczyłam sobie, że prawdopodobnie criotranfer wypadnie w Wigilię. Pomyślałam nawet, że to dobry znak. Niestety- w dzień przed planowanym criotranferem okazało się, że mam za niski progesteron i nie ma sensu nawet próbować…

Od tamtego czasu minęło 9 miesięcy. Przez ten czas mogłabym urodzić już dziecko. Jednak nie urodziłam, bo nie udało mi się przez te wszystkie miesiące zajść w ciążę. Nie siedziałam jednak bezczynnie. Próbowałam wszystkich możliwych metod by poprawić moje cienkie endometrium. Stosowałam wszystkie sposoby opisane przeze mnie w artykule „Jak poprawić grubość endometrium”. Wszystko jednak na nic…

Teraz przynajmniej wiem na czym stoję. Znam obecną sytuację. Wiem, że moje endometrium zostało uszkodzone w trakcie zabiegu łyżeczkowania i na 99% nic nie da się z nim zrobić. Mimo zastosowania mnóstwa leków- przyrasta maksymalnie do 6-6,5mm i ani drgnie.

Jestem po wizycie w klinice. Rozmawiałam z lekarzem prowadzącym o naszym stanowisku. Mimo, iż znamy nasze małe szanse na powodzenie- chcemy spróbować i podejść do criotranferu. Wiemy też, że nawet jeśli się uda- ciąża przy tak małym endometrium może być zagrożona. Może również dojść do przyrośnięcia łożyska do macicy a to skutkuje jego operacyjnym usunięciem w trakcie porodu, w najgorszym przypadku koniecznością usunięcia macicy. Jakoś mnie ta wizja specjalnie nie przeraża. Skoro moja macica jest uszkodzona, to jak będzie taka konieczność- niech ją usuną. Wcześniej chciałabym jednak aby była w stanie przyjąć i pozwolić się rozwinąć mojemu dziecku. Tylko tego od niej oczekuję.

Wiem, że w innych klinikach lekarze nie zgadzają się na przystąpienie do criotransferu z tak cienkim endometrium jak moje. Trzymają się wytycznych mówiących o tym, że minimalne endometrium do uzyskania ciąży to 8mm. Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że ciąża jest możliwa przy 6 milimetrowym endometrium. Przejrzałam setki stron w internecie, przeczytałam chyba każdy wpis na forum…i znalazłam kobiety, którym się udało przy tak cienkiej śluzówce, mimo, iż lekarze nie dawali im szans. Dlatego jestem wdzięczna mojemu lekarzowi, że chce spróbować…

Dostałam skierowanie na badania. Mamy z mężem wykonać:

  • Anty HIV 1,2
  • HBSAg lub AntyHbc
  • WR
  • Anty HCV

Dodatkowo ja muszę zrobić:

  • Toksoplazmozę IgG, IgM
  • Przeciwciała różyczki IgG, IgM
  • Mycoplasmę, ureoplasmę i chlamydię

Jak wygląda criotransfer na sztucznym cyklu?

Od 2-go dnia cyklu mam zacząć przyjmowawać Estrofem– 3×1 tabletka. Do tego będę brała 1 tabletkę Acardu wieczorem i 1 tabletkę Encortonu. Następnie w okolicy 10dc nastąpi kontrola w klinice, w trakcie której lekarz oceni grubość endometrium.

Normalnie endometrium powinno osiągnąć około 10mm i wtedy podaje się progesteron, który ma spowodować jego dojrzewanie. U mnie takiej grubości śluzówki z pewnością nie osiągniemy- bo skoro nie udało się tego zrobić przez ostatni rok, to dlaczego teraz miałoby być inaczej?

Lekarz zleci mi też dwukrotne zbadanie poziomu progesteronu i tak:

  • po stymulacji, a przed suplementacją progesteronem- wynik progesteronu powinien być mniejszy niż 1 ng/ml,
  • po przyjmowaniu progesteronu, w dzień przed criotransferem powinien być powyżej 10 ng/ml.

Szczegółowo o poziomach progesterony w trakcie criotransferu pisałam TU.

Po podaniu progesteronu- 5 go dnia będę miała criotransfer 5 dniowej blastocysty- bo takie mamy zamrożone. Później pozostanie mi już tylko modlić się i prosić o cud!

Jak widzisz- podejście do criotransferu nie jest niczym skomplikowanym. Tak naprawdę najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie endometrium do przyjęcia blastocysty.

Czy tym razem będę miała trochę więcej szczęścia niż ostatnio i czy będzie mi dane po raz drugi zostać mamą? Niczego mocniej nie pragnę…

A Ty masz przed sobą criotransfer? Na jakim etapie jesteś? Napisz…będziemy się wzajemnie wspierać!

 

FAJNIE, ŻE TU JESTEŚ…

ZAPRASZAM CIEBIE DO POLUBIENIA PROFILU MATKA MIMO WSZYSTKO NA FACEBOOKU LUB DOŁĄCZENIA DO GRUPY ZAMKNIĘTEJ „NIEPŁODNOŚĆ…CZYLI CHCIEĆ, A NIE MÓC.

Udostępnij